Transport miejski w Sankt Petersburgu

Narzekasz na nudę w środkach transportu w swoim mieście? Zapraszam do Petersburga! Może nie zawsze będzie wygodnie i praktycznie, ale z pewnością ciekawie.

Petersburg zamieszkuje bez mała 5 milionów ludzi. I samo metro, o którym piszę w tym artykule, nie byłoby w stanie przewieźć wszystkich pasażerów. Jakie więc są bardziej tradycyjne, naziemne sposoby przejazdu po tym olbrzymim mieście?

Autobus i trolejbus: czyli jak wepchnąć to, co już się nie mieści

Nieważne, o jakiej porze dnia wsiądziesz do autobusu, czy trolejbusu – czeka tam już na ciebie kontroler (a przeważnie zadziorna kontrolerka w podeszłym wieku). Co na początku przyprawiało mnie o stres i może kilka siwych włosów, nie można kupić biletu w kiosku. W Petersburgu nie ma też biletomatów (poza tymi dla żetonów do metro). Okazuje się, że przejazd opłaca się właśnie u kontrolera. Wsiadasz sobie spokojnie do autobusu, najlepiej z przygotowanymi już monetami (ale równie dobrze możesz zapłacić banknotem 1000 rublowym – zawsze wydadzą resztę, choćby trzeba było zaangażować do tego wszystkich pasażerów i kontrolerka wydziera dla ciebie malutki retro skrawek papieru z trzymanego w dłoni retro rulonika (to jest właśnie bilet). Ja, jako już dumnie zarejestrowana studentka, mogłam korzystać z karty miejskiej, którą po prostu trzeba przyłożyć do czytnika po wejściu do autobusu.

Czasami jednak manewr z kartą okazuje się zadaniem heroicznym. Szczególnie, gdy próbujesz wepchnąć się do autobusu jako dziesiąta osoba, która nie powinna była się zmieścić (czekając na przystanku na dwudziestostopniowym mrozie rodzi się w człowieku wola walki). Gdy więc raz znalazłam się w takiej sytuacji i, ledwo oddychając, wykręciwszy nogę, zakleszczywszy rękę, jednocześnie wykonując akrobacje, by wyciągnąć z plecaka kartę, co mi się nie udawało (nigdy nie byłam fanką gimnastyki), a kontrolerka, gibka niczym wąż, już zmaterializowała się przed moją twarzą, usłyszałam tyradę słów o moim braku kultury i chęci oszukania całego transportu miejskiego. Takie „miłe” pogawędki z kontrolerem w autobusie bywają na porządku dziennym. Przyznam, że jest to też użyteczna lekcja potocznego języka. Soczyste wiązanki, jakie czasami dało się usłyszeć, bądź to w wykonaniu rozzłoszczonego, ściśniętego pasażera, bądź w wykonaniu zniecierpliwionego kontrolera, brzmiały niczym balsam dla uszu przyszłego filologa. 

Ciszej powiesz, później wysiądziesz

Czymże byłaby Rosja bez marszrutek? Marszrutka to specyficzny rodzaj prywatnej zbiorowej taksówki. Jak nasze polskie busy przed laty. Długo uczyłam się korzystania z tych busików. Po pierwsze, nigdy nie wiedziałam, o której przyjadą. Po drugie, kierowcami przeważnie są emigranci ze wszelakich stanów, i nie do końca rozumiałam, co do mnie mówili. Po trzecie, zatrzymują się tylko na wybranych przystankach, których nazwę trzeba wykrzyczeć. Nie czułam się jeszcze w Rosji na tyle pewnie, by swobodnie wykrzykiwać „Остановитесь, пожалуйста на...”.  Wolałam unikać spojrzeń pełnych pytań, skąd pochodzę, bo przecież akcent taki nietutejszy, dlatego też czasem bywało, że wysiadałam nieco później niż zamierzałam. Muszę jednak przyznać, że marszrutki, przemykały po mieście w szybkim tempie, nawet jeżeli sposób ich prowadzenia ocierał się o brawurę. P.S. Nie jedz za dużo przed marszrutką, bo jedzenie może się nie utrzymać w żołądku...

marszurtka rosja
Urok marszrutki tkwi w jej wnętrzu...

Taksówki

Powinnam napisać – nibytaksówki. W Rosji bardzo popularnym sposobem komunikacji jest po prostu złapanie pierwszego lepszego samochodu „na stopa”. Wystarczy zamachać na przejeżdżające auto i w 90 procentach przypadków kierowca bez problemu dowiezie cię na miejsce, za drobną opłatą, czasami nawet za darmo, jeśli trafił się szczególnie miły człowiek. Rzecz jasna, istnieją firmy taksówkowe, niedrogie i całkiem nieźle zorganizowane. Można zamówić taksówkę smsem, wyznaczyć trasę i firma od razu poda cenę. Oszczędza to stresu, gdy przychodzi do płatności. Nie ma żadnych niespodzianek.

Spóźnialscy śpią na mieście

Za to niespodzianką może być fakt, że po północy przestają kursować wszelkie środki transportu (nie wspominając o rozwodzeniu mostów, co uniemożliwia przeprawę przez rzekę – na szczęście, nieszczęście, mostów nie rozwodzi się zimą). Ostatnie metro odjeżdża o północy, na które pędzisz szybciej niż w biegu na 100 metrów w podstawówce, ale gdy nie zdążysz, pozostaje nocowanie na mieście, bądź skorzystanie właśnie z taksówek. 

Poza firmami taksówkowymi istnieje też półlegalny biznes wśród prywatnych kierowców. Przy najczęściej uczęszczanych nocą ulicach (na przykład ciesząca się różną sławą ulica Dumska), stoi kolejka podejrzanych zdezelowanych aut wyczekujących rzeszy pijanych i zadowolonych pasażerów. Nawet będą cię gonić, bylebyś wsiadł. Ale nie wsiadaj, gdy proponują stawkę 500 rubli. Targuj się do skutku. 

Transport w Piterze bywa nieprzewidywalny, nieco brawurowy. I w tym tkwi urok miasta.

taksówki w Rosji

 

O autorze

Karolina

Karolina po kilkuletniej tułaczce pomiędzy Rosją, Węgrami, Norwegią a Chorwacją zatrzymała się właśnie w Hamburgu. Języki obce są jej największą pasją i chętnie szlifuje je, oglądając filmy – świetny sposób na łączenie przyjemnego z pożytecznym. W wolnych chwilach umila czas sąsiadom, grając na ukulele.

Przydatne słowa

środek transportu
marszrutka
autobus
korki
pasażer
taksówkarz
brawurowa jazda
targować się